Kiedyś "fitmed", teraz IRONia, właściwie nie ma dla mnie znaczenia jaka nazwa będzie na szyldzie. Dla mnie najważniejsi są ludzie. Monikę poznałam w pewnym klubie fitnes, dawała mi wycisk na rowerach. Imponowała mi ta drobna mała kobietka, która potrafiła wydobyć z człowieka takie pokłady energii o które nigdy bym siebie nie podejrzewała. I tak zostało do dzisiaj. Przez kilka lat nasza znajomość ewoluowała. Zaczęłam ćwiczyć u Niej i Sebastiana. Ten team okazał się strzałem w dziesiątkę dla mojego słomianego zapału. Jak człowiek zwiąże się z nimi to już tak zostaje. Sama zastanawiam się czasami co w nich jest takiego...  Monika i Sebastian to ludzie o  których każdy z nas może powiedzieć że mają pasję. To co robią to nie tylko ich wyuczony zawód, oboje lubią ludzi, rozmawiają z każdym, właściwie w jakiś sposób uczestniczą w naszym życiu a my w ich również. Kibicujemy Monice w jej kolejnych wytyczonych celach, śledziliśmy jej losy na obozie w zeszłym roku, teraz wraz z nią przygotowujemy się do maratonu (TYLKO MENTALNIE! ) Właściwe to nie ma dnia, żebym nie zajrzała (jeśli nie osobiście) na jej profil, ciekawi mnie to gdzie dzisiaj dobiegła, co dzieje się w klubie. Sebastian stateczny, poukładany, perfekcjonista, uwielbiam go jak chyba każda kobieta. Czasami próbujmy coś z nim ugrać...a to że tak ciężko, a to że nie mamy siły...ale nie ma tak, nie da się zwieść damskim sztuczkom, nie ma zmiłuj.Oboje z Moniką na zajęciach są mega wymagający, jak ćwiczę z Monią to nie raz myślę sobie, że z Sebą bym wolała, bo Mona mnie wykończy, a jak już spotka mnie ten zaszczyt i ćwiczę z Sebastianem to myślę sobie, że chyba postradałam zmysły marząc o ćwiczeniach z nim. Ćwiczenia są zróżnicowane, wymagają olbrzymich pokładów energii ale chyba o to w tym chodzi...Na zajęciach nikt się nie znudzi, czasami czas leci tak szybko, że nawet nie wiem kiedy mija godzina. Prawda jest taka, że oni w nas wierzą, nie  powierzają zadań ponad siły, znają nas tak dobrze, ze wiedzą, że dzisiaj to w nas nie zainwestują bo nic z tego nie będzie...rowerek i relaksik.  Nastepnym razem odbijamy sobie zdrowo. A to tak naprawdę chyba o to chodzi. Każdy z nas jest inny, Monika i Sebastian pomimo,iż mają równoczasowo kilka osób dobierają ćwiczenia indywidualnie, czasami łącza nas w grupki. Seba kocha piramidki....my mniej no ale niech już tak będzie. Może dosyć już o nich...Każdy wie jacy są. A teraz o nas. Klientela Ironii...różni ludzie, czasami przyjaciele, pary ale i pojedyncze osoby takie jak ja. Mimo,iż się w większości nie znaliśmy wcześniej to przez ten pot i łzy jednoczymy się w bólu i cierpieniu i tworzymy świetny klimat w Ironii. Atmosfera to właściciele ale my również. Czasami Sebastianowi trudno nas zdyscyplinować, jak po dłuższym czasie spotkamy się z osobami które uwielbiamy a jest ich tam wiele. Dużo śmiechu, żartów, opowieści o naszych dzieciach... pracach.. teściowych..no cóż jak u cioci na imieninach, nie Monia?( nie piszę teraz o Moni ironii:)) A Seba chodzi i ręce załamuje, Monia pogania, ale czasami trzeba odpuścić, śmiech to też spalanie kalorii....

Myślę, że IRONia to fajni ludzie, zarówno Monia, Sebastian  ale również my wszyscy którzy przychodzimy tam po zdrowie, figurę (ja to pewnie już się jej nie doczekam nigdy ale nie tracę nadziei), kondycję, każdy w jakimś celu, który powoli osiąga.

Ela Handzlik